Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obrazy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obrazy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 maja 2011

Wiosennie


Ptaki wracają do domu. To są srokosze. Pomysł żeby je namalować podsunęła mi Margo. Sama bym nigdy nie wpadła na taki pomysł. Malowane na brystolu farbowanym herbatą i moim nowym przefantastycznym pędzelkiem 5/0.

wtorek, 15 marca 2011

Dzisiaj tak kochanie

Witam po przerwie tak długiej że aż wstyd.



Dziś prezentuję mój najnowszy obraz. Ostatnio działo się w moim życiu i jak zwykle postanowiłam przenieść to na płótno. Rozważałam kontakty między mężczyzną i kobieta. Czasem może się wydawać że para stanowi idealne połączenie i świetnie się rozumieją. Nie należy zapominać jednak, że jesteśmy bardzo różni a jedność jest czasem tylko iluzją. Ciężką pracą jest akceptacja i zrozumienie głęboko zakorzenionych lęków oraz wad partnera. Ale miło jest się ogrzać w wspólnym cieple i przez chwile poczuć kimś wyjątkowym.


Ona się mieni :)


Dostępne w wersji "Dzisiaj tak Kochanie"


I "Dzisiaj nie Kochanie"


I tak, myślę że zawsze jest nadzieja. Obraz dedykuję wszystkim zakochanym.

sobota, 8 stycznia 2011

Po wschodzie księżyca


Jednym z moich noworocznych postanowień jest "nie psuć" więcej płócien na byle jakie zachcianki malarskie. Wkładać więcej wysiłku i starania w mieszanie barw i nakładanie więcej odcieni, żeby obrazy miały głębię. A na pewno wchodzić na wyższy poziom inwencji i wysilić mój leniwy mózg to tworzenia czegoś jeszcze kreatywniejszego niż do tej pory. Tak właśnie wpadłam na to drzewo. Ma w sobie coś pomimo prostego wzoru. Ostatnio często siędzę po nocach więc dobór barw na tło nie był trudny. Użyłam też srebrnej farby w miejsca "padania światła księżyca". I zmieszałam ją z czernia co dało drzewu barwę grafitową. W zależności od oświetlenia drzewo się zmienia.  Mam nadzieję ze wam się podoba.


Obraz wisi teraz w mieszkaniu Babci

sobota, 1 stycznia 2011

Srebrne drzewo urodzaju

Ostatnio uważam że malowanie na ścianach to najciekawsze zajęcie pod słońcem. Ściany są duże i można na nich wiele namalować. To drzewo zostało namalowane srebrną farbą z białymi cieniami na ścianie turkusowo-szarej. A, że czasem ściana to za mało to zahaczyłam również o szafę.
W najbliższym czasie będę robić portfolio moich ściennych prac i chcę zająć się tym na co dzień. Trochę reklamy i rosnąca liczba prac to więcej praktyki i więcej zabawy a i przy okazji może sposób na życie. Tego bym sobie życzyła w tym roku.



Drzewo rozdziela się na 2 pnie które mają w środku kształt profilu twarzy gospodarzy.
Kolor drzewa zależy od oświetlenia pokoju. Przechodzi od czystego srebra gdy jest w całości oświetlone co zresztą utrudniło mi zrobienie dobrego zdjęcia. A gdy jest ciemniej drzewo ma ciemniejszy odcień farby jaką został pomalowany pokój. Białe cienie dają złudzenie ośnieżonych drzew i uwydatniają zarysy profilu twarzy na pniach.
A gdy zostawi się w pokoju włączony telewizor lub choinkę i zgasi światło w pokoju to na drzewie odbijają się barwy i jest widoczne również w nocy. Niesamowity efekt. Polecam takie farby do malowania wzorów na ścianach dają niesamowity efekt.







U Państwa K.

cukierek albo psikus

Chciałam wam życzyć szczęśliwego nowego roku. Oby był lepszy niż poprzedni i spędzony w zdrowy bogactwie i miłości:] Dziękuję, że zaglądaliście na mojego bloga. Ostatnie kilka miesięcy było prawdziwą frajdą bo mogłam się dzielić tym co robię.


Nie ma to jak jadąc na sylwestra spotkać dawno niewidzianego kumpla. Ponieważ on ma zawsze postrzelone pomysły wymyślił sobie tatuaż upiorny klaun. Mimochodem napomknęłam że maluję i mogę mu podrzucić kilka pomysłów. Dziś spędzając pierwszy dzień nowego roku w łóżku troszkę malowałam. To moja pierwsza propozycja.

czarnobiały szkic


i klaun w kolorze - farby



czwartek, 9 grudnia 2010

Zajączek czy siekiera?

Dziś się troszkę zabawimy…
Inspiracją do tych dzieł był test Rorschacha. Słowem ogółu: jest to test plam atramentowych, na którego podstawie wnioskuje się o nieświadomych treściach psychicznych, cechach osobowości i zaburzeniach psychicznych! Def. oczywiście Wiki.

Trzy obrazy – trzy skojarzenia.
JEŚLI MASZ ODWAGĘ!
Napisz w komentarzach z czym kojarzą Ci się te plany, a powiemy Ci czy masz inklinacje patologicznego mordercy i dzieciństwie wyrywałeś motylkom skrzydełka, czy tylko zwykłym śmiertelnikiem za leniwym żeby wychylić choć jeden palec poza margines społeczeństwa.


Test A
 

Test B


Test C



 

niedziela, 5 grudnia 2010

Lucky bamboo

Jak zrobić z kogoś bambusa? Nic trudnego wystarczy pomysł i teskowe plakatówki. Malunek wykonany u J. & Sz. w mieszkaniu. Czerń babusa złamała świński kolor pozostałych 3 ścian:]
Dwa dni ciężkiej roboty, praca na wysokościach, subtelna nuta łaciny przy wykończeniach na wysokości podłogi. A wszystko pędzelkiem o średnicy 3mm. Zadowoleni gospodarze nawet nakarmili :] Zapłata umówiona: pierworodny i procenty. Malowanie ścienne czas zacząć.

Moja praca składa się z 4 części. Dwóch bambusów i ozdoby włącznika światła i kontaktu.





Kontakt do mnie na gg: 7945962


U J. & Sz.

sobota, 27 listopada 2010

Urodzinowa Dhi Pa



Obraz ten jest prezentem dla Zygmusia, który uwielbia wędkować dla samej frajdy wędkowania, chwili zadumy, a nie dla łapania ryb.

Obraz jest wystylizowany na Tybetańską kartę wróżebną.
Dhi Pa- jest taka karta w tybetańskiej talii i znaczy „złota ryba”. A wróżba tej karty to:

Kiedy pojawia się Dhi Pa –złota ryba- rosnące szczęście i zręczność przypominają wdzięczne ruchy ryby w wodach oceanu.

Kartę tą oddałam komuś kto potrzebował szczęścia, więc nie miałam wzoru. Domalowałam na obrazie haczyk, ale nie ostry i zawinięty, tylko prosty i tępy jak gwóźdź. Taki na który nie da się złapać żadnej ryby. Zresztą szczęścia nie można złapać, jest płochliwe jak ryba i zjawia się rzadko jak ta złota.

wtorek, 2 listopada 2010

Troszkę gorących klimatów



Obraz zamieszczony na stronie dzięki uprzejmości R-k & W-k.
Namalowany dla czystej przyjemności mieszania barw. Lubię myśleć o tym obrazie jako o duchu Afryki. Barwy zachodzącego słońca, postać bez twarzy. Co prawda namalowany dawno temu jeszcze na tekturze i farbami plakatowymi, które mam od podstawówki.

W najbliższym czasie nie będę publikowała na blogu obrazów. Pokażę inne moje prace nie koniecznie malowane, ale nie mniej artystyczne.

Obraz wisi u przyjaciółki

sobota, 23 października 2010

Brak weny? Żaden problem!



To ja bez weny twórczej (i również przed sesją).
Panna Wena była od zawsze moją przyjaciółką, to ona mnie napędzała do malowania. Bez niej powstaje na papierze jedno wielkie tłuste NIC. No może poza kolorowymi plamami, niekształtnymi ludźmi, dziecinnymi domkami z drzewkiem i kotkiem na płocie. Wtedy w moim przypadku najlepiej nie łapać się za pędzel lub ołówek, bo nie potrafię spłodzić nic nowego. W takich chwilach zawsze dobrze sięgnąć do starych sprawdzonych źródeł. Zeszyty z liceum. A konkretnie ich ostatnie strony, które od zawsze i dla wszystkich stanowiły czasoprzyspieszający azyl na lekcjach. W zeszycie z historii znalazłam wzór, który postanowiłam przenieść na płótno. Dodałam co nie co kolorów, bo oryginał powstał oczywiście długopisem. 



Obraz wisi u Q & Żaba

środa, 20 października 2010

Bo są momenty kiedy się coś musi



Jak wiemy sesja jest bardzo ważnym elementem w życiu każdego studenta i wymaga dużo skupienia i ciężkiej pracy. Niekoniecznie znaczy to, że nauki. Niektórzy wtedy bardzo pieczołowicie sprzątają wszystkie zakamarki w domu, inni przesadzają kwiatki lub nadrabiają zaległości w serialach. Ja natomiast wyszłam wtedy z założenia, że świat jest jak płótno malarskie i zajęłam się ścianami w domu.

Motyw kwiatowy w moim pokoju.


Ściana pokoju gościnnego z ciemnozielonymi dmuchawcami. Obrazy w ramach malował wuj mojej babci.



Każde pociągnięcia pędzla z myślą o wszystkich pilnie uczących się studencinach w okresie sesyjnym.



poniedziałek, 18 października 2010

Tyłem do przodu


Inspiracje można czerpać zewsząd, więc dlaczego nie z krągłego tyłu.
Nutą tego obrazu była kontemplacja nad twarzą jaką pokazujemy światu. O ilu osobach możemy powiedzieć, że znamy je nie tylko od dupy strony? A ile razy my pokazujemy światu naszą prawdziwą twarz?
Ten obraz pokazuje mój własny sposób w jaki idę przez życie. Z uśmiechem, odważnie z krągłościami, rozważnie nie plując pod wiatr i z rąbkiem tajemnicy. A przede wszystkim w większości samotnie drogą mało uczęszczaną.
Spędzając czas nad tą czarownicą było dużo mieszania bieli z czernią, kieliszek rose medium sweet, czarna plama na policzku dzięki mojej kocicy, która też chciała malować. Obyło się bez dramatu i w czasie produkcji nie ucierpiało żadne zwierze.


Dedykuję go wszystkim tajemniczym, alabastrowym i krągłym tyłom.






Na początek obrazek odchamiający




Wiadomo, że każdy ma jakiś sposób na rozładowania napięcia, które na co dzień gromadzi się w ciele i umyśle. Zamiast uzewnętrzniać moje frustracje w kontaktach z ludźmi przelewam je na papier i płótno. Mieszanie barw, tworzenie nowych daje mi uczucie rozjaśniania posępnych emocji codzienności.

Pierwszy obraz jaki namalowałam na płótnie, został zadedykowany mojej mamie jako prezent urodzinowy. 100 lat! Temat wybrany przez nią. Gejsza jako pani do towarzystwa ze śnieżno białą twarzą i rubinowymi ustami jest dla mnie jednym z najbardziej tajemniczych i egzotycznych elementów kultury dalekiego wschodu. W trakcie malowania tego obrazu dużo myślałam o tym zawodzie. Kobiety które zostawały gejszami musiały odłożyć na bok to kim były, ich emocje i pragnienia. Malując twarz i ubierając kimono „zakładały maskę” i stawały się idealną ozdobą wieczoru. Zabawiały gości rozmową, grą, tańcem, śpiewem. W dzisiejszych czasach skarżymy się pracę.  Poważnie?

Obraz przedstawia młodą maiko – początkującą geiszę po debiucie, jeszcze z czerwoną wstęgą we włosach. Malowany akrylami na płótnie 30x30cm.